środa, 30 stycznia 2013

Sesja

Uczelnia jest powodem, dlaczego nawalam i na blogu nic się nie dzieje. Nie oznacza to że w ogóle nie ćwiczę, ale mam bardzo złe nawyki żywieniowe, bo ciągle się uczę, czyli siedzę w domu i nudzę się. Od nowego semestru znowu biorę się ostro za siebie, muszę wymyślić sobie jakieś wyzwanie, zmotywować się troszeczkę :).
Jestem pewna, że jeszcze nie przytyłam, ale też nie zrzuciłam nawet cm. Więcej o mojej diecie napiszę już wkrótce, gdyż 1 lutego kończy się moje 3 wyzwanie. Coś czuję, że będzie mi wstyd, kiedy zobaczę do kalendarza i będę się musiała wyspowiadać z moich grzeszków.

Dziękuję, że tak chętnie do mnie zaglądacie i komentujecie! Mój blog odwiedziło już 7 000 ludzi, mam 17 obserwatorów i 139 komentarzy. Komuś się może wydawać, że to nie dużo, ale AKTYWNIE prowadzę  tę stronę od 12 listopada i właśnie od tej chwili zaczęło się tu robić bardziej tłoczno :)
Pozdrawiam Was, chętnie odwiedzam Wasze strony (teraz nie mam czasu komentować) i dodaję je do linków (znowu muszę uzupełnić listę ;-).
Pozdrawiam.


piątek, 25 stycznia 2013

Wyzwanie HH - ZAKOŃCZONE!


21 grudnia wyznaczyłam sobie zadanie - do 25 stycznie wykręcić 600 minut hula hop! Właśnie przed chwilą wykręciłam ostatnie 25 minut z mojego wyzwania i UKOŃCZYŁAM JE :D ! Jestem z siebie bardzo zadowolona, zwłaszcza że już pod koniec byłam znużona kręceniem. Około tydzień temu zauważyłam, że moja talia staje się asymetryczna. Był to skutek kręcenia tylko w jedną stronę, więc przyłożyłam się bardziej do mojej techniki i przez ten krótki czas kręciłam tylko w prawą stronę :)
Żeby osiągnąć sukces musiałam się sprężyć w ciągu ostatniego tygodnia i kręcić codziennie po 30 minut. Wcześniej kręciłam dość nie regularnie, a dokładniej wtedy, gdy mi się przypomniało. Wiem również że Zachmurzona ukończyła to samo wyzwanie wczoraj, wiec jest już nas dwie! 
Jedyna smutna wiadomość, która łączy się z końcem zadania jest fakt, że zaczyna się SESJA! Pierwsza w moim życiu i jestem trochę przerażona, ale tak naprawdę - co ma być, to będzie :)
Uczcie się pilnie!
Anonimowa.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Zima, zimno, zimniej!

Zwykle jadę na siłownie piętnaście minut włącznie z wyjściem z mieszkania do wejścia do budynku Fitness Academy. Dziś na 45 minut przed zajęciami wyszłam z domu i zaczęłam szykować samochód do drogi. Zajęło mi to dziesięć minut. Auto było bialuśkie, ledwo rozpoznawalne spod masy śniegu. Ale co w tym dziwnego? Na dworze -9 stopni, prószy od wczoraj. Następnie wyjechałam na jezdnie, gdzie zwykle jadę 70, czasem nawet 90 km/h. Dziś jechałam czterdziestką, na prostym odcinku pięćdziesiątką. Gdy dojechałam na parking to stanęłam prawie pod samym klubem, ponieważ wszędzie było pusto. 
Jak zwykle w poniedziałki poszłam na zajęcia ze stepu. Przeważnie stepy znikają z prędkością światła i jeżeli ktoś się spóźni na zajęcia, to nie ma szans żeby w nich uczestniczył. Dzisiaj było spokojniej, na sali zostało dużo miejsca. Niestety było zastępstwo, a ja bardzo nie lubię zmian. Kiedy mam jedną prowadzącą, to przyzwyczajam się do jej rytmu pracy i wiem czego muszę od siebie wymagać. Plusem był fakt, że nowa instruktorka zrobiła inne ćwiczenia, które wzmacniają mięśnie brzucha i będę je mogła teraz wykonywać sama w domu, ponieważ na zajęciach nie dałam rady - byłam zbyt słaba.  
Nie zrażam się tym, myślę że to bardzo fajnie, że są rzeczy nad którymi można popracować :)

Porównuję moje dzisiejsze wymiary i te sprzed 2 tygodni. Normalnie to jest to zbyt krótka przerwa w mierzeniu się, ale mam dużo nauki, mało ćwiczę i musiałam sprawdzić, czy odpowiednio się pilnuję. Oto efekty:

7.01.13                                                           21.01.13

Wzrost: 161 cm                                       Klatka: 89
Waga: 63.2                                              Talia: 69
BMI: 24.3                                                  Pas: 75
Klatka: 89                                                 Biodra: 92
Pas: 77                                                     Udo: 54
Uda: 94

Tak wiem, wcześniej pisząc "uda" miałam na myśli biodra. Dodałam też inne wymiary, od dzisiaj w taki sposób będę się mierzyć.

niedziela, 20 stycznia 2013

Moje hula hop.

Powoli na uczelni robi się spokojniej, mimo że sesja dopiero przede mną. Wczoraj wykorzystałam wolny czas który udało mi się wygospodarować w ciągu dnia i poszłam na siłownię. Ćwiczyłam jedynie 30 minut na bieżni, ale spaliłam 230 kcal. Moim zdaniem lepiej iść nawet na pół godziny na siłownię, niż szukać wymówek. Dziś jestem cały dzień senna i zmusiłam się jedynie do pokręcenia hula hop. Teraz nabrałam ochoty na siłownię, ale za mniej niż godzinę zamykają i nie wiem do której godziny wpuszczają jeszcze klientów. Znowu wprowadzam w życie plan, że będę ćwiczyć nawet 15 minut dziennie, ale muszę się ruszać dzień w dzień. Nie mogę się doczekać kiedy przyjdzie wiosna :). Mam wtedy w planach dużo więcej ćwiczyć - jeszcze dwa, może trzy tygodnie, a u mnie zrobi się zupełny luz. Nowe przedmioty, zero materiału na kolokwia - żyć nie umierać! 
Jeżeli chodzi o moje hula hop, to zamierzam zainwestować w nowe. Mój model prezentuje się tak:
Z początku byłam z niego bardzo zadowolona i wciąż jestem z efektów jakie mi przynosi, ale mam wrażenie, że jest już za słabe :). Kręciłam ostatnio w sklepie innym modelem, z podwójnym rzędem wypustek i właśnie na takie HH właśnie się zdecyduję. Może jestem masochistką, ale podoba mi się uczucie lekkiego bólu w okolicach talii kiedy nim kręcę :D

Na chwilę obecną potrafię kręcić w lewą stronę niemalże bez przerwy, a w prawą po kilka minut. Kiedy zaczynałam nie szło mi ani w jedną, ani w drugą stronę. Dziś kręciłam przy "Uciekającej pannie młodej", ale chyba cały Wrocław usiadł przed komputerem, ponieważ nie pamiętam kiedy ostatnio miałam tak słaby internet, pomimo tego że mam pełny zasięg i naprawdę dobry internet. Nie pamiętam też, kiedy ostatnio miałam siniaki od kręcenia. Mam nadzieję, że mój organizm nie przyzwyczai się aż za bardzo do tego typu ćwiczeń i wciąż będę mogła obserwować postępy. Ostatnio kiedy kręcę długo i zaczyna mi się nudzić, to zaczynam zmieniać tempo kręcenia, staram się kręcić bardziej biodrami, czy robić falę z mojego ciała (na tańcach często trener mówi "fala" a ludzie wiją się jak węże ;- ). Brakuje mi już pomysłów jak jeszcze można uatrakcyjnić to ćwiczenie. Na szczęście internet jest lekarstwem na wszystko i z pewnością wktótce znajdę coś dla siebie.
Pozdrawiam,
Anonimowa. 

piątek, 18 stycznia 2013

Ja - stylistka :D

Wiem, że coraz bardziej odbiegam od tematyki bloga, ale... Dziś moja przyjaciółka ma studniówkę, pewnie właśnie kończy tańczyć poloneza :)
Ja miałam tą przyjemność, aby przyszykować moją drogą K. Oczywiście nie mogę wam pokazać, jak prezentowała się w całości (a wyglądała fantastycznie!), ale dodaję zdjęcia oczu oraz fryzury od tyłu. Z przodu miała czarną kokardkę i wszystko wyglądało naprawdę dobrze :).


czwartek, 17 stycznia 2013

Nowe okulary :-)

Wczoraj spędziłam godzinę na siłowni i spaliłam 350 kcal. 100 na orbitreku, 200 na bieżni i 50 na rowerku poziomym. Powoli wracam do siebie i znajduję czas na ćwiczenia. 
Dzisiaj przed dwudziestą mama zadzwoniła do mnie, że w Magnolii jest straszna promocja na okulary, które podobały mi się już od jakiegoś czasu. Zapłaciłam mniej niż trzysta zł za wymarzony model! <3


 

wtorek, 15 stycznia 2013

Inspiracje

Ponieważ jedyne do czego potrafię się obecnie zmotywować to kręcenie hula hop, to postanowiłam poszukać w sieci zdjęć i napisów, które mnie zmotywują. Wczoraj znalazłam chwilę czasu na siłownie, ale tylko gdy stanęłyśmy w budynku Fitness Academy, to mamie przypomniało się, że nie zabrała butów zmiennych. Zamiast wyżyć się na siłowni, to jeszcze bardziej się zirytowałam. Dziś kręciłam HH. Do końca wyzwania zostało mi 9 dni (nie licząc dzisiaj), a do wykręcenia 3 godziny. Myślę że się wyrobię :).
Enjoy!






















Źródło: tumblr. 

niedziela, 13 stycznia 2013

Drogi pamiętniczku...

Mam ostatnio gorsze dni - przez mnóstwo testów na uczelni nie mam na nic czasu ani ochoty, a na bank nie mam ochoty na naukę. Mimo wszytko walczę ze sobą i uczę się do egzaminów. Właśnie teraz robię sobie krótką chwilę przerwy. Ostatnio jem coraz mniej - nie odczuwam zbyt często głodu i zapominam o posiłkach. 
Dziś wstałam naprawdę późno, ale to nie zmienia faktu, że jest prawie dziewiętnasta, a ja zjadłam trzy maleńkie kromeczki czarnego chleba z jajkiem sadzonym, porą i serkiem typu feta. Na obiad zjadłam rybę i surówkę. Prezentowało się to tak:
To by było na tyle. Zrezygnowałam nawet z ziemniaków, ponieważ wiedziałam że nie jestem głodna, a wypadałoby już zjeść. W zeszłym tygodniu byłam na siłowni dwa razy. Jestem zła, bo na więcej nie znalazłam czasu ani energii. Chcę już, by pojawił się luty. Wciąż che mi się spać, dlatego potrzebuję ciepłych promieni słońca i uczucia ciepłego piasku pod stopami. Chcę być znowu w Hiszpanii  i męczyć się wchodząc na górę, aby podziwiać widoki na miasto. Chcę ciepłych nocy, gdy krótki rękawek jest wystarczającą osłoną od chłodu nocy. Chcę iść na imprezę i się wyszaleć, ale... Mamy środek zimy i jestem przed sesją, więc mogę "se chcieć".Nie pozostaje mi nic innego, jak zebrać się do kupy i ogarnąć trochę z bałaganem który się tworzy na uczelni. Zastanowię się nad zimowym wypadem na wieś, aby trochę naładować baterie :).
Mój kolejny problem to ciągotki do słodyczy. Od dwóch dni moje hormony mówią "jedna kostka czekoladki cię nie zabije, no dalej! To mleczko zagęszczone wygląda tak apetycznie...". Staram się trzymać dzielnie i nie podjadać, ale co mi idzie chyba najgorzej z trzeciego wyzwania to picie codziennie herbaty zielonej. Najczęściej przypomina mi się o 23, lecę do kuchni zaparzyć herbatę, a potem w nocy latam do toalety, ponieważ mój pęcherz nie daje rady. 
Wszystko starannie notuję, każdy posiłek, dlatego podsumowanie wyzwania będzie w stu procentach uczciwe i nic się nie ukryje. Zapisuję też czas ćwiczeń, stracone kalorie, minuty na hula hop. Jestem dużo silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej, kiedy starałam się ćwiczyć i jeść zdrowiej. Rozpoczął się mój trzeci miesiąc na siłowni i jestem zrozpaczona, że mogę tam chodzić tak rzadko. Bardzo lubię ćwiczyć, bo mogę się odstresować i zapomnieć o życiu codziennym. Ostatnio mam też wrażenie, że wiele rzeczy robię wbrew sobie. Muszę się poważnie zastanowić jaki kierunek obrać w przyszłym roku, bo to co robię nie ma sensu. Moim marzeniem jest zielona karta w U.S. Jedyne co mnie tu trzyma, to moi przyjaciele :)

sobota, 12 stycznia 2013

Nowe spodnie treningowe.

Jakoś tak się złożyło, że ostatnio raz w miesiącu kupuję sobie coś na siłownię. Uważam, że to kolejny dobry sposób żeby się troszeczkę zmotywować :). Jeżeli kupiłabym wszystkie rzeczy jednocześnie, to szybko by mi się znudziły, a tak rozkładam sobie przyjemność w czasie. Stanęłam pod lekkim kątem, dlatego moja sylwetka wydaje się bardzo nie symetryczna. Zawsze skupiałam się na brzuchu, ale dzisiaj pokazuję całą moją sylwetkę oraz pupę. Proszę, nie bądźcie dla mnie zbyt surowi, czuję lekką tremę przed pokazaniem tych zdjęć :).



Kiedyś wydawało mi się, że mam mały tyłek. Ostatnio zmieniłam zdanie, ale uważam że jak schudnę, to wciąż mogę mieć kobiecą sylwetkę, a na tym bardzo mi zależy. Nie pamiętam siebie chudej, mogę sobie tylko wyobrazić jak dobrze mogłabym wyglądać, ale z drugiej strony zdążyłam przyzwyczaić się do takie wersji siebie i co ważniejsze - polubić.
Pozdrawiam Was serdecznie!

czwartek, 10 stycznia 2013

Karkówka po mojemu!

Od początku mojego trzeciego wyzwania jeszcze nie było dnia, żebym nie miała normalnego obiadu w domu. Nie zawsze jest on gotowany przeze mnie, bo mama postanowiła mi pomóc, kiedy mam dużo zajęć na uczelni, a w niedzielę lub sobotę jadę do babci i zabieram od niej zapasy do domu :).
Wczoraj mama poprosiła mnie, żebym zrobiła karkówkę. Przepis jest prosty i podejrzewam, że wiele osób robi to mięso w podobny sposób. Nie jestem świetną kucharką, więc szukam przepisów łatwych do wykonania. 
Nie jestem też na żadnej diecie, dlatego w moich potrawach jest trochę tłuszczu, trochę mąki. Tak jak już wcześniej pisałam, jem normalnie, ale pilnuję się kilku zasad:
  • jem regularnie, co 3-4 godziny,
  • jem mniejsze porcje,
  • nie podjadam między posiłkami,
  • do każdego posiłku staram się dołożyć jakieś warzywa, lub owoce,
  • słodycze jem co 3 dni (lub rzadziej).
Ingrediencje:
- kilogram karkówki
- jedna czerwona papryka
- dwie średnie cebule
- przyprawa Magii 
- jedna kostka rosołowa (wołowa)
- mąka
- olej
- (opcjonalnie do wersji pikantnej) pieprz cayenne lub dowolna inna ostra przyprawa.

Ja do mojej wersji dodałam węgierską pikantną pastę oraz turecką ostrą przyprawę, nie podaję nazwy, ponieważ nie wiem, czy te produkty są dostępne w Polsce. 

W garnku rozgrzewamy olej, w międzyczasie kroimy cebulę w drobną kostkę. Gdy olej się rozgrzeje przesypujemy warzywo do naczynia i zmniejszamy ogień. Paprykę kroimy w drobną kostkę. Gdy cebula zmięknie i zrobi się szklista kropimy ją przyprawą Magii, po chwili dorzucamy paprykę i czekamy aż zmięknie.
Do tak przygotowanych warzyw dodajemy pokrojoną w kostkę karkówkę oraz wszystkie ostre przyprawy. Dokładnie mieszamy i gotujemy pod przykryciem, od czasu do czasu mieszając.

Gdy mięso puści soki i będzie właściwie ugotowane (ja gotuję co najmniej godzinę, a potem zaczynam próbować miękkość mięsa) to w osobnej szklance rozrabiamy mąkę z wodą. Dzisiaj zapełniłam szklankę do połowy i dodałam trzy czubate łyżeczki mąki. Gdy nie ma już żadnych grudek dodajemy roztwór do garnka, mieszamy i gotujemy jeszcze kilka minut.
Mięso można jeść z ziemniakami, makaronem, czy tak jak ja - z ryżem. Dodajmy jeszcze jakieś warzywo i danie gotowe!

 Smacznego :)

środa, 9 stycznia 2013

Feel the chill!



Dzisiejszy post napisałam na podstawie następujących portali:
http://www.najpiekniejsza.pl/, http://www.snobka.pl oraz na bazie strony głównej FTC.

Postanowiłam napisać o Feel The Chill, ponieważ dzisiaj na przerwie pomiędzy zajęciami poszłyśmy z dziewczynami do pasażu. S. Koniecznie chciała zjeść coś na słodko. Dziewczyny wybrały lody, ja jogurt z owocami. Z początku nie miałam wyrzutów sumienia (dzisiaj jest dzień bez słodyczy), ale dziewczyny uważały, że naruszyłam moje zasady, ponieważ jem coś słodkiego, bo jogurt na bank jest w jakiś sposób przetworzony. Wróciłam do domu i wyszukałam parę informacji na ten temat :).
  • 100 g jogurtu dostarcza 100 kcal (czyli chyba nie jest źle! ;-)
  • jako dodatek wybrałam świeże owoce (ananas, granat, jabłko, melon)
  • 350 ml jogurtu zawiera tyle samo wapnia, co 500 ml mleka
  • szklanka (250g) jogurtu zawiera 450 mg wapnia (bardzo ważne dla ludzi aktywnych, by mieli silne kości!)
  • zawartość tłuszczu w jogurcie wynosi 0.5%
Czy Wy również uważacie, że wybrałam mniejsze zło i zjadłam mniej kaloryczne łakocie, czy uważacie że można to zaliczyć jako zdrowy posiłek? Sądząc po cenie (2,90 zł za 50g) zjadłam około 250g.
Czekam na Wasze opinie :)

Dziś znalazłam motywację dla ludzi z dystansem do siebie.
Jutro idę na siłownię :D
Pozdrawiam


wtorek, 8 stycznia 2013

Nastały ciężkie czasy :)

Wiem że wychodzę poza tematykę bloga, ale właśnie przeżywam chyba najgorszy okres odkąd jestem na uczelni. Mam kupę roboty i wychodzi na to, że zero wolnego czasu. Nie wiem, kiedy znajdę czas na siłownię, ale chyba jakoś dam radę, prawda?!
Zrozpaczona zrobiłam konkretny plan nauki. Muszę się go trzymać, bo inaczej się nie wyrobię i będzie kicha. Wychodziło się już z gorszych opresji, ale bardzo, BARDZO nie chcę powtarzać żadnego przedmiotu, chociaż wiem że to jest bardzo prawdopodobne jeżeli chodzi o fizykę. Jeżeli tak się stanie to trudno, bo od początku starałam się przywyknąć do myśli, że tak może być. Wiem też że coraz więcej z niej rozumiem i gdybym miała więcej czasu i zapału do nauki, to pewnie dałabym radę, a teraz trzeba czekać, może się uda, a może nie. Dzisiaj po całym dniu na uczelni i po 3,5 godzinie uczenia się w domu muszę pokręcić chociaż 20 minut HH, żeby się rozruszać. 
Mój ambitny plan wygląda tak: 



poniedziałek, 7 stycznia 2013

Kolejny kroczek do celu :)

Ponieważ wczoraj się ważyłam, a zgaduję że w ciągu ostatnich 24 godzin moja waga nie zmieniła się, z powodu tego że się pilnuję, to dzisiaj zmierzyłam się centymetrem i opublikuję moje wymiary. 
Od ostatniego mierzenia się minęło 18 dni, a po drodze były święta, więc nie oczekiwałam dużych zmian. Mimo wszystko wynik jest zadowalający, bo centymetry spadły w dół. :)

                    19 grudzień           7 styczeń                  różnica
Waga:                ?                       63.2                          ?      
BMI:                   ?                        24.3                           ?
Klatka:               91                      89                         -2 cm  
Pas:                   80                      77                         -3 cm
Uda:                   96                      94                         -2 cm  

W sumie w ciągu tego czasu straciłam 7 cm :) 
Moja początkowa waga, kiedy zakładałam tego bloga, wynosiła 64.9 kg, a BMI było powyżej zakładanej normy. Według przedziału byłam już otyła. Dzisiaj mieszczę się w normie, ale nie jest to wynik zadowalający.  Widzę ogromną zmianę we mnie. Dziś przypada ten dzień, kiedy mogę zjeść coś słodkiego. Przypomniało mi się to o godzinie 18, więc z radością pobiegłam do szafki, gdzie zawsze znajdują się słodycze. Zjadłam jedno rafaello, stwierdziłam że nie mam ochoty. Wzięłam do ust jedną z trzech kostek czekolady, doszłam do wniosku że to też jest bez sensu i odłożyłam resztę czekolady do foli. Poszłam do pokoju i zajęłam się czymś innym. Nie ciągnęło mnie do słodyczy, tak po prostu :)
Bardzo uważnie śledzę swoją dietę (wszystko zapisuję). Nie gotuje sobie dietetycznych rzeczy, ale jem normalne polskie obiady. Ograniczam tylko ilość. Przez to że jem mniej, jem też częściej. Przyłapuję się na tym, że prawie zawsze jem pięć posiłków. Nie zastanawiam się nad tym w ciągu dnia, tylko liczę wieczorem na co sobie pozwoliłam i jestem z siebie zadowolona. W życiu nie myślałam że to będzie takie łatwe. A sport? Chyba się uzależniam :) 

niedziela, 6 stycznia 2013

Liebster Award

Zostałam nominowana przez Edible Fashion do wzięcia udziału w zabawie :) Ciężko mi było wybrać blogi, mam nadzieję że się nie powtarzają i że autorki chętnie przyłączą się do Liebster Award. Dodam tylko, że dziś się ważyłam. Wydawało mi się, że waga ani drgnęła, ale nie! Spadła o 1,7 kg :). Moja waga to 63.2 kg, a BMI wynosi 24.3 (19,5 - 24,9 - waga prawidłowa). Zaznaczam że ćwiczyłam regularnie i nie stosowałam żadnej diety. Teraz staram się jeść nieco zdrowiej, zobaczymy czy będą lepsze efekty!

Zasady
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie nominujesz 11 osób ( informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Moje odpowiedzi
1.Co skłoniło Ciebie do dzielenia się swoimi radami, stylizacjami czy swoim życiem na blogu?
Zupełnie nie planowałam założenia bloga :) Pewnego dnia byłam załamana tym jak wyglądam i szukałam w internecie jak inni sobie z tym radzą. Zobaczyłam sporą grupę wsparcia i po kilku tygodniach obserwowania sama weszłam do tego świata.
2.Jakie masz marzenie związane ze swoim blogiem?
Chciałabym, aby jak najwięcej ludzi wchodziło codziennie na mojego bloga. Byłby to dla mnie sygnał, że robię coś dobrze i potrafię zmotywować innych do działania. Oprócz tego jest to dodatkowa motywacja dla mnie, bo w końcu walczę o siebie, a nie o czytelników :)
3.Twoje pomysły na zdrowy tryb życia?
Słuchać siebie. Preferuję dużo ruchu i powolnie wprowadzane zdrowych nawyków żywieniowych. Nie wierzę, że ktoś z dnia na dzień rzuci słodycze, fast foody i napoje gazowane. Niezdrowe jedzenie uzależnia, dlatego trzeba włożyć dużo wysiłku, aby zmienić swój sposób myślenia i żyć lepiej, aktywniej.
4.Jak wyobrażasz sobie idealny dzień , który poświęcisz jedynie dla siebie?
Śpię tak długo jak mam ochotę, jem pyszne śniadanie. Idę na długi spacer z psem. Jadę do stadniny i jeżdżę konno. Cały dzień mija leniwie. Wieczorem oglądam komedię romantyczną, najlepiej taką, której jeszcze nie widziałam, a główny bohater wygląda jak młody bóg :).
5.Twoje ulubione danie , które ugotowałabyś dla swoich znajomych. Dlaczego takie?
Pieczona kaczka, taka jaką można zjeść w chińskiej lub japońskiej restauracji w sosie słodko-ostrym. Kojarzy mi się z wakacjami w Berlinie i dzieciństwem. To była nasza mała rodzinna tradycja.
6.Jaki powinien być, twoim zdaniem, prawdziwy przyjaciel.
Prawdziwy przyjaciel jest zawsze wtedy, kiedy go naprawdę potrzebujemy. Potrafi przytulić i pocieszyć, ale również dać kopa w tyłek, kiedy nie mamy na nic siły.
7.Czy czytasz? Jeżeli tak to jakie książki ?
Czytam nałogowo Harry'ego Pottera. Lubię też "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów" (wszystkie części) i powieści Nicolasa Sparksa.
8.Twój wymarzony prezent na urodziny.
Kocham niespodzianki!
9.Jaki sylwester najlepszy ? Bal , klub czy domówka?
Bal, bo można się wyszaleć i potańczyć, ale koniecznie z przyjaciółmi!
10.Rzecz , którą masz zawsze przy sobie.
Portfel, kluczyki do auta, klucze do domu, krem do rąk i balsam do ust :)
11.W czym potrafisz się zatracić ?
W tańcu, w czytaniu, w blogowaniu. :)

Moje pytania
1) Od jak dawna blogujesz i dlaczego?
2) Jaką masz pasję.
3) Co jesz dla przyjemności?
4) Co wybierasz, jeden prawdziwy przyjaciel, czy dziesięciu dobrych znajomych? 
5) Co robisz, gdy nie masz żadnych obowiązków? Lenisz się, czy odpoczywasz aktywnie?
6) Czy lubisz gotować i czy jesteś w tym dobra?
7) Jak poznałaś swoją pierwszą miłość? Grom z jasnego nieba, czy powolny rozkwit uczuć?
8) Uczysz się, studiujesz, pracujesz? Na jakim profilu/kierunku/zawodzie? Czy jesteś z tego zadowolona?
9) Jaki masz kontakt z rodziną? Czy masz rodzeństwo?
10) Pierwsza rzecz, którą robisz po przebudzeniu?
11) Jakie jest Twoje najmilsze wspomnienie z dzieciństwa?


Moj nominacje

  1. http://marysin.blogspot.com/
  2. http://walka-ze-soba.blogspot.com/
  3. http://nietylkoslowa.blogspot.com/
  4. http://monikaturemka.blogspot.com/
  5. http://smerald-kobieta.blogspot.com/
  6. http://w-pogoni-za-figura.blogspot.com/
  7. http://len-na-diecie.blogspot.com/
  8. http://zielone-zycie.blogspot.com/
  9. http://www.zdrowiejlepiejmocniej.blogspot.com/
  10. http://sexy-happy-fit.blogspot.com/
  11. http://fantazje-luny.blogspot.com/

sobota, 5 stycznia 2013

Łosoś z piekarnika i sałatka.

Obiecałam, że będę gotować, to gotuję :)
Umyty filet z łososia przedzieliłam na pół, posoliłam i popieprzyłam z obu stron, ułożyłam na posmarowanym oliwą naczyniu żaroodpornym. Następnie posypałam świeżo posiekaną pietruszką, zmiażdżonymi ząbkami czosnku i położyłam na wierzch plasterek cytryny i trochę pokrojonego masła. Całość na 20-25 minut do rozgrzanego do 200°C piekarnika. Sałatka równie banalna w przygotowaniu, ale trzeba się zabrać za nią wcześniej, by się przegryzła. Gotujemy makaron, preferuję rurki. Gotujemy al dente brokuła (ja robiłam zadania z fizyki i ugotowałam całkowicie, dlatego się rozpadł). Suszone pomidory w oleju kroimy w średnie paski, aby było dobrze czuć ich smak. Mieszamy wszystko razem, ale nie solimy, bo używaliśmy soli do przygotowania makaronu i brokuła, a pomidorki są naprawdę dobrze przyprawione. Całość polewamy odrobiną oleju z pomidorów. Mieszamy i "włala"! Gotowe :) 



Wspominałam też kiedyś, że dodam zdjęcie jak wyglądam w ciuchach na co dzień. Oto ja ^^ 

piątek, 4 stycznia 2013

O plusach i minusach na siłowni.

Na początku chciałabym podziękować Wam za to że odwiedzacie mnie, komentujecie, podpowiadacie... czyli tworzycie tego bloga razem ze mną :).
Pisałam już wcześniej, że moja Droga S. wykupiła sobie kartę Benefit (czyli ma wstęp do prawie wszystkich siłowni, na większość basenów, a nawet na ściankę wspinaczkową w cenie jednego karnetu!). Ostatnio nie dotarła do mnie i zamiast iść do Fitness Academy poszła na siłownie na swoim osiedlu. Nie napiszę nazwy siłowni, ponieważ nie wiem czy robienie takiej antyreklamy oficjalnie na blogu jest legalne :P.
Kiedy przyszła na miejsce okazało się że jest jedyną dziewczyną. To jeszcze zniosła dzielnie, przebrała się w ciuchy sportowe i zaczęła ćwiczyć, ale potem okazało się że bardzo dużo sprzętów było uszkodzonych i nie można było na nich pracować. Oczywiście u mnie też się zdarza, że któreś urządzenie się popsuje, ale usterka szybko znika, a ilość maszyn do ćwiczenia nie pozwala odczuć dyskomfortu. To co było dla S. najgorsze to fakt, że praktycznie wszyscy panowie (zwłaszcza jeden z OBSŁUGI) patrzyli na jej pupę. 
Dzisiaj opowiedziałam tą historię mamie, która stwierdziła, że nie ma co winić za to facetów, bo oni tak po prostu mają. Na koniec dodała, że jak poszłam po ręczniki, aby zdezynfekować orbitrek, to na mój też się patrzyli. Pytanie główne brzmi, co sobie wtedy myśleli?! Obcisłe getry. Jak sobie o tym pomyślę i o wieku tych panów, to trochę nie fajnie mi się robi ^^.
Pamiętam jak byłam mała i mama zabierała mnie ze sobą na osiedlową siłownię. Pomieszczenie było dość małe, pojedyncze sztuki urządzeń, mało ludzi. Fitness Academy to zupełne przeciwieństwo :). Dwa piętra, przestronne sale, prysznic i sauna. 
Kiedy bym nieprzyszła, to zawsze jest ktoś, kto się poci, motywuje do działania, z kim się w myślach zmierzam. Kiedy jestem na bieżni za wszelką cenę staram się ćwiczyć dłużej niż osoba która stoi obok mnie. Zawsze mi się wydawało, że nie lubię rywalizacji, ale takie drobne konkursy sprawiają, że zaczynam bardziej wierzyć w siebie i stać mnie na więcej.
Dla doskonalenia samej siebie uczyniłam kolejny krok w przód i przeznaczyłam mały kalendarzyk, który był dodatkiem do pewnej gazety, na zapisywanie tego co jem, ile ćwiczę, kiedy sięgam po słodycze i herbaty (ważny element mojego trzeciego wyzwania ;-). Dzisiaj nie napiszę co zjadłam, ale dodam zdjęcie z moimi bazgrołami. Może uda Wam się coś odczytać.
Z kubkiem herbaty w ręku lecę czytać Wasze blogi, ale najpierw...
Aktywność na dziś:
  • orbitrek 100 kcal
  • rowerek poziomy 100 kcal
  • wyprzedaże w centrum handlowym - niezliczona ilość kalorii :)

Mała podpowiedź, gdyż używam dziwnych skrótów i moje pismo pozostawia wiele do życzenia. 
"Śn." - śniadanie, "kromka dynia + Almette" chleb z dynią, a resztę to nawet mi było ciężko odczytać... Mały chleb z pieczywa ciemnego z mnóstwem ziaren i kromkami wielkości 4x4cm. Zapomniałam też dopisać mały kawałek salami hiszpańskiego jako przekąskę. Batona dla sportowców nie uznaję za słodycze, ponieważ ma bardzo dużo białka, same ziarna i nawet dobrze nie smakuje. Dodatkowo byłam już bardzo długo bez posiłku i musiałam coś przekąsić przed treningiem. Nie chciałam zwalniać mojego metabolizmu.  
Dziś mam chwilę czasu i dokonam pewnych drobnych zabiegów estetycznych na blogu, ale już baz zmiany szablonu. 
Pozdrawiam :)